Żołnierz Żandarmerii Wojskowej zniknął po nocnej kolizji w Borowej Górze. Sam wrócił po 11 godzinach
Po nocnym uderzeniu Hondy w konstrukcję kładki nad drogą krajową nr 61 w Borowej Górze z miejsca zdarzenia zniknął kierowca. Po ponad 11 godzinach sam pojawił się na komisariacie w Serocku.
Nocna kolizja w Borowej Górze
Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek 19/20 lipca w Borowej Górze, na terenie gminy Serock. Około 1:00 osobowa Honda uderzyła w filar kładki dla pieszych nad drogą krajową nr 61. Auto zostało poważnie uszkodzone, a siła zderzenia była na tyle duża, że służby zastały na miejscu rozbity pojazd bez kierowcy.
Wstępne ustalenia wskazują, że mężczyzna jechał ulicą Nasielską i z nieustalonych jeszcze powodów stracił panowanie nad autem. Po kolizji oddalił się przed przyjazdem ratowników. Tego etapu postępowania nie zakończono, a przyczyny samego wypadku nadal są analizowane przez policję i Żandarmerię Wojskową.
Poszukiwania żołnierza i alarm w jednostce
Jak ustaliła redakcja Wirtualnego Legionowa, za kierownicą rozbitej Hondy siedział żołnierz Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej. Gdy rano nie stawił się do służby, w jednostce wszczęto alarm. W poszukiwania włączyły się siły Żandarmerii Wojskowej, które skierowały w rejon zdarzenia dwa autokary z żołnierzami.
Do działań dołączono także przewodnika z psem służbowym, mającego pomóc w odnalezieniu zaginionego wojskowego. Zebrane informacje pokazują, że sprawa była traktowana poważnie, bo zniknięcie żołnierza po takiej kolizji mogło oznaczać zarówno zagrożenie dla jego zdrowia, jak i konieczność szybkiego sprawdzenia wszystkich okoliczności zdarzenia.
Sam zgłosił się na komisariat po kilku godzinach
Po godzinie 12:00 mężczyzna sam przyszedł do Komisariatu Policji w Serocku. Obecnie prowadzone są z nim czynności wykonywane wspólnie przez funkcjonariuszy Policji i Żandarmerii Wojskowej. Na tym etapie służby nie ujawniają szczegółów dotyczących jego stanu ani przebiegu nocnych wydarzeń.
z uwagi na trwające czynności służbowe Żandarmeria Wojskowa nie udziela na tym etapie żadnych informacji dotyczących sprawy
ppłk Dariusz Rozkosz
Równolegle wyjaśniane są okoliczności, w jakich kierowca opuścił miejsce kolizji. Śledczy sprawdzą, co dokładnie wydarzyło się po uderzeniu w kładkę, dlaczego mężczyzna nie pozostał przy pojeździe i co stało się w czasie, gdy trwały jego poszukiwania.
Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla mieszkańców
To zdarzenie jest istotne dla lokalnej społeczności, bo dotyczy nie tylko bezpieczeństwa na trasie prowadzącej przez Borową Górę, ale też szybkiej reakcji służb na incydent z udziałem żołnierza Żandarmerii Wojskowej. Mieszkańcy gminy Serock odczuwają skutki takich zdarzeń bezpośrednio: przez utrudnienia, obecność służb i pytania o stan infrastruktury przy ruchliwej drodze krajowej nr 61.
Sprawa pokazuje również, jak ważna jest koordynacja między Policją i Żandarmerią Wojskową, gdy zdarzenie drogowe łączy się z osobą pełniącą służbę. W takich sytuacjach liczy się szybkie ustalenie faktów i wyjaśnienie, czy do kolizji doszło wyłącznie w wyniku błędu kierowcy, czy też zadziałały inne okoliczności.
Co będzie dalej
Postępowanie w tej sprawie trwa. Zgromadzone materiały mają odpowiedzieć na pytania o przebieg nocnej kolizji, przyczyny oddalenia się kierowcy oraz to, co wydarzyło się w czasie ponad 11 godzin, gdy był poszukiwany. Dopiero po zakończeniu czynności służby będą mogły przedstawić pełniejszy obraz zdarzenia.
Informacje przekazała redakcja Wirtualnego Legionowa.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!